wtorek, 18 listopada 2014

Soundtrack mojego życia.

Przeczytałam kiedyś, że muzyka której słuchamy jest soundtrackiem naszego życia- i cóż prawdziwszego? Czy muzyka jest mi potrzebna do szczęścia? Niekoniecznie, ale za to potrafi mnie błyskawicznie uszczęśliwić. ;) Idąc ulicą z słuchawkami w uszach zawsze śpiewam- przynajmniej w myślach. ;) Często jednak sobie podśpiewuję, szczególnie gdy dookoła brakuje ludzi, a zdarza mi się nawet tańczyć i radośnie gibać- szczególnie w kuchni podczas gotowania i uwaga- podczas przymierzania ubrań w przymierzalniach. Nie pytajcie- tak po prostu jest. ;) 

A czego słucham? Ojjj, wymieniać by a wymieniać, mam playliste piosenek, które sprawiają, że po kilkunastu minutach zaczynam płakać, ale staram się jej unikać, zostawiać na refleksyjne wieczory. Częściej słucham muzyki żywiołowej, która pozwala utrzymać odpowiednie tempo marszu. :) Niezwykle ważne są dla mnie słowa piosenek, jednak czasami wprawia mnie w wspaniały humor żwawa piosenka z niezbyt ambitnymi słowami. Po ostatnich zajęciach z fitnessu słucham na okrągło "Little party never killed nobody".


Poza tym jestem maniaczką soundtracków- szczególnie musicali. Znam na pamięć wszystkie piosenki z Grease


A dzięki Mamma Mia poznałam zespół ABBA i zostałam ich wierną fanką. 


poniedziałek, 17 listopada 2014

100 tysięcy- ja Was bardzo proszę!

Nowy miesiąc to nowe wyzwanie u Uli, po raz kolejny podniosę rękawice i może da mi to kopa energii żeby zrobić coś sensownego na blogu. :) Dziś Ula pyta nas: 

Co bym zrobiła, gdybym miała 100 tys. zł na koncie w banku?

Mi odpowiedź nasunęła się sama i postanowiłam ją spisać, zanim zacznę czytać Wasze. Od lat moim marzeniem, które zamierzam zrealizować za lat X. Jest założenie własnej firmy, marzę o pracowni rękodzieła, w której mogłabym organizować warsztaty, współpracować z MDK ucząc dzieci, organizować spotkania rękodzielników i sprzedawać moje (i nie tylko) twory. Gdybym miała sto tysięcy złotych wzięłabym się za bary z tym projektem. Złożyłabym dodatkowo wniosek o dofinansowanie i ruszyła do roboty. ;) 
Gdybym miała się dodatkowo trochę rozpuścić- zainwestowałabym wreszcie w silver clay i ogroooooomną ilość kamyków mniej i bardziej szlachetnych. :)
No i pojechałabym w podróż do Japonii- planujemy taką razem z moim chłopakiem, ale przed końcem studiów pewnie na nią nie uzbieramy, a tak to hop siup w samolot i jeść sushi dniami i nocami! ;)



ps. Tak, tak, moi Drodzy, chwyciłam dziś za tablet, bójcie się bo to dzika bestia! ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...